| Urzekająco piękna strata - Strata, która jest wielkim zyskiem! |
|
|
|
Strona 2 z 3
Strata, która jest wielkim zyskiem! Otóż czyn tej kobiety – nazwany stratą – nie mieści się w kanonach straty! Został uznany za stratę, ale przez ludzi, którzy nie potrafili pojąć jego istoty. Ich serca i umysły były za ciasne, by zrozumieć poryw jej serca. Syty nie zrozumie głodnego. Bezdzietna nie pojmuje miłości matczynej. Ktoś, kto nigdy nie kochał gardzi czynami zakochanych! Jak sensowniej ich zdaniem owa kobieta mogłaby użyć swej kosztowności? Należało sprzedać ten olejek. Trzeba go było spieniężyć i rozdać ubogim. W istocie, chodziło im o to, że denary powinny były trafić do 'bezpiecznej kasy' Judasza. Ubodzy zaś od razu by się znaleźli. Przecież oni sami od dłuższego już czasu nie mieli żadnych dochodów. Pomyślmy, co za wyrachowanie? Niby uczniowie Jezusa, a On wcale się tu nie liczy. By pojąć głębię i wzniosłość gestu naszej bohaterki trzeba postarać się uchwycić atmosferę ostatnich dni Jezusa na ziemi. Zbliżała się chwila Jego męczeńskiej śmierci. W Jerozolimie spiskujący przeciwko niemu kapłani a w najbliższym otoczeniu uczniowie, którzy wciąż nic nie pojmują. Niby troszczą się o jakichś ubogich, a zupełnie nie potrafią współczuć Panu. Nie skupiają się na tym, co On przeżywa. Wciąż kłócą się i oburzają o coś, co w Jego oczach nie ma większego znaczenia. Czy znajdzie się chociaż jedna osoba, która jakimś gestem miłości rozświetliłaby pochmurny horyzont? Właśnie w tym kontekście czyn niewiasty – uznany przez uczniów za nieracjonalny – zwrócił uwagę Pana swoim urzekającym pięknem! Nie mógł dłużej słuchać, jak wytrząsają się nad nią. Dlaczego jej przykrość wyrządzacie? Tak naprawdę, to tylko ona z całego towarzystwa pomyślała o Panu. Jezus pochwalił jej czyn. Mało tego, zapowiedział, że zostanie on zapamiętany na zawsze. Już rozumiecie? Wylanie olejku na głowę Jezusa nie było wcale żadną stratą! Czyn okrzyknięty stratą, tak naprawdę stał się najlepszą inwestycją jej życia!
Wymowa odejścia Judasza W tym kontekście warto raz jeszcze przemyśleć powody odejścia Judasza. Cóż takiego słowa Jezusa uświadomiły Judaszowi i pozostałym uczniom? Na pewno to, że w towarzystwie Jezusa chłodni i wyrachowani racjonaliści nie mogą liczyć na pochwałę. Pan chce naszego serca! "Miłosierdzia chcę, a nie ofiary!" [Mt 9,13; 12,7]. Przy tej okazji Judasz ostatecznie zrozumiał, że przy Jezusie nie da się zrobić interesu takiego, o jakim myślał. Ostatecznie pojął, że przy Jezusie wciąż będzie musiał zżymać się z tego rodzaju stratami. Jego stosunek do pieniędzy i pogląd na wydatki w tym towarzystwie nie miał racji bytu. Miał dylemat: Albo się dopasować, albo się zmywać. Wybrał to drugie. On nie chciał dawać tylko dostawać. Zdegustowany tą stratą poszedł ubić jakiś interes. "Co mi dacie?" – to go kręciło. Dość łatwo zarobił trzydzieści srebrników. Równowartość niewolnika – o zgrozo! [2Mo 21,32]. Patrzcie, jaki szalony kontrast w stosunku do Jezusa; Jakaś bezimienna niewiasta, a wywyższa Pana ponad wszystko! A tu wybrany uczeń i traktuje Go jak niewolnika. Niech dla nas wszystkich przestrogą będzie jego żałosny i tragiczny koniec. Jak na ironię – nawet gdy się powiesił – długo nie utrzymał się nad ziemią , bo upadł i pękł na dwoje. Tak skończył człowiek aż nadto racjonalny, człowiek, którego nie stać było na żaden wzniosły gest. Rozpoznaj i wykorzystaj okazję Większość z nas to nieźli aktorzy. Potrafimy zagrać rolę zakochanych w Jezusie. Wiemy też co powiedzieć, aby być lubianym przez ludzi. Są jednak chwile i sytuacje, kiedy ujawnia się nasze prawdziwe oblicze. Zazwyczaj są to okoliczności zaskoczenia, gdy sprawa Jezusa zderza się z naszymi planami, interesami lub lenistwem. Niech to rozważanie stanie się dla nas bodźcem do pomyślenia, jaką wartość ma Jezus w naszych oczach? Jak wiele jesteśmy gotowi dla Niego poświęcić? Czy stać nas choć na odrobinę "szaleństwa" ze względu na Jezusa? Uczniowie niespodziewanie znaleźli się w sytuacji, która aż nadto dobitnie wyrażała ich stosunek do Mistrza. Niestety, okazali się małostkowi, wyrachowani i dalecy sercem od Pana. Bezimienna niewiasta natomiast bardzo dobrze wykorzystała swoje "pięć minut". Stała się wielka w oczach Pana. Dzięki niej poznaliśmy urzekające piękno 'straty'. Bracia i Siostry! Miłowanie Pana z całego serca domaga się czynów i gestów, które niekoniecznie znajdą zrozumienie w naszym otoczeniu. Ludzie prawdziwie zakochani z reguły nie działają racjonalnie. Niedawno przeczytałem gdzieś taki tekst: Co to jest miłość? To jest bezsens – mówi... rozum To jest nieszczęście – mówi... wyrachowanie To jest nic innego jak ból – mówi... strach To jest beznadziejne – mówi... rozsądek To jest śmieszne – mówi... duma To jest lekkomyślne – mówi... ostrożność To jest niemożliwe – mówi... doświadczenie Jest - czym jest – mówi... miłość. Przy Jezusie trzeba odrzucić wyrachowanie, małostkowość i interesowność. Pomyślmy. Gdyby uczniowie tak zrobili, jaki byłby wówczas scenariusz tego wydarzenia? Wówczas wersety 8, 9 i 10 mogłyby brzmieć następująco: A uczniowie, ujrzawszy to, rozradowali się i mówili: Co za piękny gest w stosunku do naszego Pana! Z pewnością nie można było lepiej spożytkować tego kosztownego olejku! A Jezus, gdy to zauważył rzekł im: Dumny jestem z was, że doceniacie czyn tej kobiety. Pięknie by było, prawda? Niestety, Pan Jezus musiał ich napomnieć: "Czemu wyrządzacie przykrość tej niewieście? Wszak dobry uczynek spełniła względem mnie". Nie trzeba być inteligentnym, by zrozumieć jaką przykrość zrobili Panu. Zachęcam do baczniejszego rozpoznawania chwil i sytuacji, gdy 'oliwa na wierzch wypływa'. Zazwyczaj nie jest to pora niedzielnego nabożeństwa, ale czasem można to i wtedy zobaczyć. Widać to poprzez to z jaką pasją opowiadamy innym o Jezusie, jak bardzo jesteśmy chętni do pracy dla Pana. Ujawniamy to poprzez codzienny stosunek do zboru, także przez materialne wspieranie służby Bożej. Nawet reakcją na czyjąś miłość do Jezusa ujawniamy prawdę o naszym miłowaniu Pana. |