| Zbawiająca historia - Wnioski |
|
|
|
Strona 5 z 5
Wnioski Cóż z tego wszystkiego wynika? Mamy wspaniałą historię. Ty i ja. Każdy kościół i zbór chrześcijan. Każdy wierzący w Chrystusa. Historię, bez której nie bylibyśmy tym, kim jesteśmy. Historię zbawiennych wydarzeń Boga w dziejach ludzkości i całego stworzonego świata, dokonanych dla nas. Historię, która upewnia nas w tym, że Bóg jest wierny swojemu odwiecznemu zamierzeniu – gdyż cały ten plan zbawienia i nasze w nim miejsce wynika z Bożych decyzji podjętych jeszcze sprzed założenia świata (Ef 1:4). Historię, bez której chrześcijaństwo jest niezrozumiałe. Wręcz go nie ma. Bez tej historii chrześcijaństwo staje się przypowieścią, równie dobrą jak „Domek na prerii” czy „Polyanna”. Przypowieścią, która ostatecznie rzecz biorąc nie ma żadnej wartości, gdyż nie dotyczy rzeczywistości, w której zmagamy się z grzechem i jego skutkami. Bez tej historii nie ma więc chrześcijaństwa. Piszę to ku przestrodze. Są bowiem ludzie, uważający się za oddanych Bogu chrześcijan, którzy ową historię lekceważą. Nie jest ważne – mówią – czy Bóg stworzył człowieka; czy stworzył świat mocą swego Słowa; czy Upadek jest faktem historycznym; czy Bóg przeprowadził Swój Lud przez Morze Czerwone, czy wszystkie wszystkie wydarzenia, o których mówi Słowo Boże, naprawdę miały miejsce. Oczywiście, taka postawa nieodwołalnie prowadzi do kwestionowania nawet tak podstawowych wydarzeń, jak śmierć i zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa. To nie jest ważne. Więc co jest ważne? Co jest ważnego w chrześcijaństwie, skoro wszystko, o czym czytamy w Biblii to wielkie dzieła Boże?·Żeby być dobrym? Przeprowadzać staruszki przez jezdnię? Do tego się sprowadza chrześcijaństwo? Jeśli tak, to czym się różni od wszelkich innych poglądów – przecież każdy postuluje jakąś moralność, a niektóre religie stawiają swoim wyznawcom zdecydowanie ostrzejsze wymogi niż chrześcijaństwo. Co nam pozostaje, jeśli przestajemy wierzyć w Boga, który dokonał tego wielkiego zbawienia, o którym czytamy w Biblijnej historii? Pozwólcie mi to nazwać: fikcja i rozczarowanie. Fikcja wzniosła, ale ostatecznie, wzniosłej fikcji ci u nas dostatek. Fikcja zupełnie nie mająca nic wspólnego nie tylko z Biblią, nie tylko z wiarą Kościoła poprzez wieki, ale i z wiarą naszych przodków – protestantów, którzy niezłomnie głosili z Bożym autorytetem, na podstawie niezłomnego autorytetu Jego Słowa, wielkie dzieła Boże. I rozczarowanie – bo to, co nam zostanie, będzie żałosne. Puste i w żaden sposób nie wywołujące wiary; pozbawione mocy Ducha Świętego; pozostawiające nas samym sobie, w naszych grzechach i z naszym brakiem treści w życiu. A to nie jest towarzystwo, o które nam chodziło. Zdaję sobie sprawę, że owa wiara w zbawiającą historię jest całkowicie sprzeczna z duchem naszych czasów. Cóż, nie jest to żadnym wytłumaczeniem, by mu ulegać: mamy trwać przy Bogu – w prawdzie Jego Słowa – bez względu na poglądy niewierzących i fałszywych nauczycieli; przeciwstawiając się uczonym i mądrym naszej epoki. Tego Bóg od nas wymaga. O to się modlił Jezus do Ojca w swojej wielkiej modlitwie arcykapłańskiej: „poświęć ich [uczniów] w prawdzie twojej; słowo Twoje jest prawdą” (J 17:17). Stąd, jeśli przestaniemy wierzyć i głosić ową Bożą prawdę – choć to smutne, musimy sobie z tego zdawać sprawę – przestaniemy głosić Słowo Boże. Moc Ducha nas opuści. I przestaniemy być Kościołem Chrystusa, a staniemy się kościołem człowieka – z jego poglądem na historię biblijną. Kiedy bowiem odcinamy się od zbawiennej historii, nie ma dla nas w niej miejsca. I nie możemy dłużej być Kościołem Chrystusa, gdyż Kościół Chrystusa jest częścią owej historii. Oderwany od niej, nie istnieje. Jego byt jest uwarunkowany wiarą grzeszników w wielkie zbawienie Boże dokonane przez Boga w historii. Bez tej wiary możemy jedynie oczekiwać Bożego sądu – gdyż taki jest koniec historii niewierzących. Drogi czytelniku – wierz w zbawiającą Boża historię. Bez niej nie ma wiary w Chrystusa, Boga, łaskę, krzyż i wieczne życie. Niech Bóg nas w tej wierze, raz na zawsze przekazanej świętym, zachowa.
|