Start Czytelnia Drogowskazy Kim jestem? - Co z tego wynika
Kim jestem? - Co z tego wynika PDF Drukuj Email
Spis treści
Kim jestem?
Odpowiedź chrześcijaństwa
Co z tego wynika
Wszystkie strony

Co z tego wynika

Ponieważ jesteśmy stworzeni na Boży obraz, przez każdą z tych cech odnosimy się do Boga. Czyli, każda z tych cech wskazuje na cel, dla którego Bóg nas stworzył. Stąd masz znaczenie jako Ty – Zosia, Felek, itd. Choćbyś, jako osoba niewierząca, był przeznaczony na dzień sądu – masz znaczenie. Możesz uczynić coś wartościowego. Bunt wobec Boga również ma znaczenie, czego dowodzi sąd Boży – nie można sądzić o coś, co jest bez znaczenia. Bóg nie stworzył cię bez sensu, czy celu; przeciwnie, fakt stworzenia (choćby na sąd) dowodzi, że w twoim istnieniu tkwi pewien sens.

Ponieważ każdy z nas został stworzony jako kobieta lub mężczyzna, to to że jesteśmy danej płci nakłada ramy na realizację mojego osobistego celu. Bóg zaplanował bowiem inny cel dla kobiet (bo są kobietami) niż dla mężczyzn (bo są mężczyznami).

To, że kobiety (mężczyźni) istnieją i że ty jesteś jedną (jednym) z nich, oznacza, że macie pewien cel – w tym i ty. Jako kobieta (mężczyzna) posiadasz wartość; jesteś Bożym narzędziem w realizacji celu. Znów widzimy analogię do Trójcy – poszczególne osoby Trójcy w planie zbawienia, choć wszystkie mają jeden wspólny cel (wywyższenie Boga przez ratunek wszystkich, którym to jest dane), w ramach tego celu realizują inne zadania. Co innego, aby zbawić człowieka, uczynił i czyni Bóg Ojciec, co innego uczynił i czyni Syn Boży, co innego Duch Święty.

schody

Ponieważ każdy z nas (jako mężczyzna lub kobieta) jest w stanie tworzyć wartościowe więzi, twoja postawa wobec innych – to jak wpływasz na innych – ma znaczenie. Znaczenie dla ludzi – coś możesz wnieść; zmienić w ich życiu – na dobre lub na złe. Znaczenie dla Boga – Bóg Cię z tego rozliczy.

Problem

Tu znów widzimy ingerencję grzechu. Odbiera wartość temu, kim jesteśmy. Człowiek, każdy z nas, z natury, po upadku Adama, odrzucił zależność od Boga i przestał Go uwielbiać. Natura ludzka zaczęła wyrażać się w buncie wobec danego konkretnie każdemu z nas przez Boga celu w życiu, wobec danej przez Boga tożsamości kobiety i mężczyzny, wobec więzi, jakie Bóg dla nas zaplanował. Ludzie nie chcą służyć Bogu; odrzucają ramy własnej płci; odrzucają dane przez Boga więzi i związane z nimi funkcje.

Zajmiemy się teraz odpowiedzią na pytanie, jak określić cel, dla którego zostaliśmy stworzeni w taki, a nie inny sposób. Nasze istnienie to bowiem nie tylko nasza natura, ale również nasze działanie – nasze czyny i trwanie. W owym trwaniu wyrażamy podobieństwo do Boga w drugim podstawowym wymiarze, a mianowicie podobieństwo do Boga, który działa – który jest Stwórcą.

Nasze działanie

Nasze działanie, które jest wyrażaniem podobieństwa do Boga Stwórcy określa werset 26: „Uczyńmy człowieka na obraz nasz, podobnego do nas i niech panuje nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad bydłem, i nad całą ziemią, i nad wszelkim płazem pełzającym po ziemi", oraz 28: „I błogosławił im Bóg, i rzekł do nich Bóg: Rozradzajcie się i rozmnażajcie się, i napełniajcie ziemię, i czyńcie ją sobie poddaną; panujcie nad rybami morskimi i nad ptactwem niebios, i nad wszelkimi zwierzętami, które się poruszają po ziemi!" Tym działaniem, do którego Bóg człowieka stworzył i wyposażył, jest panowanie nad ziemią.

Dla realizacji tego celu Bóg błogosławi kobietę i mężczyznę w specjalny sposób, wskazując przez to, w jaki sposób praktycznie ma to wyglądać. Mamy się rozradzać, rozmnażać, napełniać ziemię i czynić ją sobie poddaną. Widzimy jakby dwa etapy: pierwszy to reprodukcja i macierzyństwo. Jeśli nie będzie ludzi, nie będzie komu panować nad ziemią. Drugi to czynienie ziemi poddaną, co widzimy w 2 rozdziale na przykładzie Adama, który miał pielęgnować i strzec ogrodu. A więc, panowanie oznacza dwie zasadnicze części. Po pierwsze, rodzenie i wychowanie dzieci. To działanie, które skupia się na więziach rodzinnych, nie wychodzących poza wąski krąg kilku osób. Po drugie pracę – działanie poza rodziną, bezpośrednio wobec stworzenia, nad którym człowiek ma panować; której jakość wynika właśnie z wcześniejszego etapu, przygotowującego do pracy.

Mężczyzna i kobieta wspólnie są powołani do obu zadań. Jednak widzimy pewien podział ról, który widoczny jest nawet w fizycznym przysposobieniu do pewnych funkcji – to kobieta nosi ciążę, rodzi dziecko, to jej opieka jest niezbędna w okresie połogu. Mężczyzna znów, jako silniejszy, jest lepiej przystosowany do pracy. Podsumowując: panowanie poprzez zajmowanie się macierzyństwem i wychowaniem jest głównym zadaniem kobiet, natomiast poprzez pracę głównym zajęciem mężczyzn.

Ów podział widać również w naturze przekleństw. Świat został przeklęty właśnie w sferze najbardziej bliskiej każdej z płci: dla Adama jest to obszar jego działania, czyli ziemia (3:17-19), dla Ewy – sposób rodzenia (3:16).

Nie twierdzę tutaj, że kobieta nie może pracować albo mężczyzna wychowywać dzieci. Rodzina jest jednym ciałem, w którym małżonkowie powinni sobie pomagać w realizacji swoich celów. Ale właśnie – swoich celów. Innymi słowy, to obowiązkiem mężczyzny jest troszczyć się o finanse i ochronę rodziny; to obowiązkiem kobiety jest troszczyć się o atmosferę wewnątrz i stan rodziny. Co oznacza, że zazwyczaj (w odróżnieniu od wyjątków) właśnie tym, jako mężczyźni i kobiety w rodzinie, mamy się zajmować. Co więcej, oznacza to, że w realizacji danego przez Boga celu mamy szukać spełnienia, sensu i znaczenia.

Gdzie, kobieto, szukasz swej wartości? Czy w domu? Czy w byciu dobrą pomocą dla męża tak, by silny, zdecydowany i zadowolony pracował? Gdzie szukasz, mężczyzno, swojej wartości? Czy w pracy, w działaniu przemieniania w jakiś sposób świata, którego jakiś wycinek jest twoim ogrodem?

Oczywiście, ze względu na naszą buntowniczą naturę sprzeciwiamy się takiemu podziałowi ról. Krnąbrne serce popycha nas do buntu wobec sposobu, w jaki Bóg zaplanował nam życie. Mamy lepsze pomysły. Nikogo do niczego nie mam zamiaru zmuszać. Żyjmy więc. Pamiętajmy tylko, że życie jest krótkie; zbyt krótkie na inwestowanie lat w sprawdzanie, kto ma rację – Bóg czy człowiek.

Zastosowanie

Jesteśmy stworzeni na Boży obraz. Obraz Boga, który jest Jeden w Mnogości – Trójcą; i Boga, który jest Stwórcą. Oznacza to, że każdy z nas jest unikalny, jest albo kobietą, albo mężczyzną, i jest zdolny do tworzenia i podtrzymywania wartościowych więzi. Naszym zadaniem jest panowanie, ukierunkowane dla kobiet na rodzinę, a dla mężczyzn na pracę. Jak praktycznie to wpływa na nasze życie?

Nasze istnienie ma cel. Konkretna praca, którą wykonujesz, jest spełnieniem konkretnego celu, jaki Bóg ma dla ciebie. Ów cel to nie tylko praca w kościele, ale każda. Rodzina i twoje w niej miejsce – bez względu na to, kim w niej jesteś, masz wobec tych konkretnych ludzi obowiązki, z których spełnienia Bóg cię rozliczy i którym posłuszeństwo poprowadzi cię do błogosławieństwa. Ich lekceważenie popchnie pod wpływ przekleństwa. I w końcu uczestnictwo w konkretnym zborze, w którym Bóg cię umieścił (szczególnie wobec tych, którzy nie maja wierzącej naturalnej rodziny). Masz się okazać miłującą siostrą lub bratem. Przyjaciele, sąsiedzi, którymi Bóg Cię otoczył – wobec nich masz się okazać dobrym bliźnim.

Oby Bóg dał nam dość mądrości i zmiękczył serce, byśmy nie odrzucali Jego błogosławieństwa i żyli w sposób przez Niego wyznaczony. Bo to sposób, który nie tylko będzie kiedyś wynagrodzony, ale również przynoszący radość – pomimo łez, które pojawią się na pewno, ponieważ wierność Bogu oznacza nieprzyjaźń świata – i satysfakcję – pomimo wielu chwil, gdy będziemy podobnie jak psalmiści wątpić w obecność Bożą i sens sytuacji, w jakich się znajdujemy. Bóg przychodzi jednak właśnie w takich chwilach, gdy przez wiarę trzymamy się Jego dróg. „Wzywaj mnie w dniu niedoli, wybawię Cię, a ty mnie uwielbisz" (Ps 50:15). Uwielbisz przez życie w zgodzie z Bogiem. Jako stworzony na Boży obraz.

 

Artykuł ukazał się w kwartalniku „Reformacja w Polsce"



 

   www.jezus.pl
Jezus.pl